Kliknij tutaj --> 👯 zakładki do segregatora jak zrobić
34, 99 zł. (34,99 zł/szt.) zapłać później z. sprawdź. 41,98 zł z dostawą. Produkt: Kolorowe Kartki do segregatora A4 250SZT INTERDRUK. dostawa we wtorek. 2 osoby kupiły. dodaj do koszyka.
Przekładki do segregatora to proste, a zarazem niezwykle skuteczne narzędzie do organizacji dokumentów. Pozwalają na szybkie odnalezienie informacji, eliminację chaosu i zwiększenie efektywności pracy. Dzięki nim, zarówno w pracy, jak i w życiu codziennym, możemy zapanować nad nadmiarem dokumentów i zyskać spokój ducha.
6 pierścieni A6 Segregator do notesu ze skóry PU z kopertami na zamek błyskawiczny w kolorze różowym. Stan. Nowy. 54, 65 zł. 1 Moneta. kup 10% taniej. 64,64 zł z dostawą. Produkt: A6 Notes Binder Przezroczysty organizer pieniędzy. dostawa za 11 – 14 dni.
Chcesz łatwo zmieniać oznaczenia na segregatorach? Etykiety usuwalne na segregatory od Avery Zweckform pewnie przylegają i dają się łatwo usunąć bez pozostaw
PRZEKŁADKI DO SEGREGATORA 1/3 A4 RÓŻOWE. Przekładki 1/3 A4, jednokolorowe. Przeznaczone są do segregowania dokumentów. Przekładki wykonane z grubego kartonu barwionego w masie. Posiadają 2 otwory do wpinania w zamki segregatorowe 2 ringowe. Rozmieszczenie otworów pozwala na wpinanie przekładek do segregatorów w formacie A4.
Site De Rencontre Haut De Gamme Payant. Wiecie już co to jest Bullet Journal i znacie najważniejsze fakty i mity dotyczące prowadzenia BuJo. Jeżeli udzielacie się w grupie Bullet Journal Polska, na pewno macie też głowy wypełnione inspiracjami. Dziś postanowiłam zainspirować Was do czegoś nowego – do prowadzenia BuJo w segregatorze. Okazuje się, że u mnie system ten sprawdził się znakomicie, może więc i u Was okaże się być rewolucyjny. Zalety prowadzenia BuJo w segregatorze Prowadziłam BuJo w zeszycie w kratkę rozmiaru A4, w notatniku eksperymentalnym stworzonym specjalnie na potrzeby tej metody oraz w kołonotatniku w linie. Żaden z tych wyborów nie okazał się doskonały. Bullet Journaling kojarzyć ma się z elastycznością i dowolnością działania, którą jako pierwszy i jedyny zagwarantował mi segregator. W segregatorze podziały nie są sztywne – mogę przekładać poszczególne kartki gdzie chcę i kiedy chcę. Dziś mogę kolekcje mieć z przodu, jutro mogę mieć z tyłu, pojutrze wymieszane z dniówką. Nie ogranicza mnie zupełnie nic. Kiedy mam taką potrzebę – dowolną kartkę (np. z kalendarzem) mogę wyciągnąć i zabrać ze sobą. Nigdy też nie czułam się tak swobodnie podczas wypełniania swojego planera – kołonotatnik ma uwierającą w rękę spiralę, gruby notatnik wymaga podłożenia książki czy innego zeszytu, żeby dało się go prosto wypełniać. A segregator? Segregator nie stawia mi żadnych wymagań i w niczym mi nie przeszkadza. Dla tego komfortu warto rozważyć prowadzenie BuJo trochę mniej klasycznie. Jak wygląda Bullet Journal w segregatorze? Moje ostatnie BuJo w dużej mierze zostało przygotowane metodą DIY. Jego wnętrze składa się ze wszystkiego, co miałam pod ręką, a co nie wymagało ode mnie kupowania drogich wkładów czy przekładek. Tę prześliczną pomarańczową okładkę zakupiłam na Allegro za – uwaga! – 2 zł. Choć zdjęcie z aukcji nie wygląda kusząco, musicie wiedzieć, że to etui wygląda równie dobrze, co wszystkie modne, drogie i wypasione polskie plannery. W tej chwili aukcję znajdziecie tutaj, ale po jej zakończeniu sprzedawca pewnie wystawi ją ponownie. Na tę chwilę dostępny jest tylko kolor pomarańczowy, wcześniej możliwy był zakup także okładki oliwkowej i niebieskiej. Dzięki kieszonkom w okładce, mogę mieć zawsze pod ręką kilka przydatnych rzeczy – naklejki, zakładki, karteczki samoprzylepne, linijkę z szablonami, spinacze, klipsa i wizytówki. Do zrobienia przekładek wykorzystałam okładki mojego wcześniejszego BuJo w linie – są sztywne i mają intensywny różowy kolor, idealnie pasujący do okładki: Na początku mojego Bullet Journala znajduje się roczny kalendarz, do którego wpisuję ważne daty – urodziny, rocznice, mecze Manchesteru United – oraz wszelkie zdarzenia zaplanowane z wyprzedzeniem (tzw. future log): Dalej znajduje się kolejna przekładka. Wykorzystuję ją do przyklejania kartek samoprzylepnych z listami zakupów: Najważniejsza część BuJo zaczyna się w tym miejscu. To tutaj rozpisuję swoje codzienne zadania. Kartki – które wyciągnęłam z kupionego przed laty kołonotatnika – na bieżąco usuwam, dlatego ostatnie dni zawsze znajdują się na początku: Zaraz za kartkami przeznaczonymi na dniówki znajdują się kolekcje (przypominam wpis: Bullet Journal – pomysły na kolekcje). Do stworzenia ich wykorzystałam puste kartki z mojego poprzedniego BuJo, którego nie wypełniłam do końca: Za kolekcjami znajdują się trzy bardzo ważne strefy segregatora – działy poświęcone firmie (przypominam: Otworzyłam firmę na siódme urodziny bloga!), blogowi oraz pracy dla wydawnictwa. Oddzieliłam je przekładkami wyciętymi z kart kalendarza ściennego: W tych działach rozpisuję swoje pomysły, notuję ważne terminy związane z danymi strefami mojego życia i planuję: Bullet Journal w segregatorze Jak widać, mój Bullet Journal w segregatorze ma na co dzień raczej minimalistyczny charakter. Używam w nim co prawda kolorowych długopisów, ale nie rysuję, nie naklejam i nie przyozdabiam. Nie chcę żeby prowadzenie BuJo wymagało ode mnie wielkich nakładów czasu i energii. Jego głównym celem jest pomoc w zarządzaniu czasem i ogarnianiu rzeczywistości i nie mam zamiaru stosować w nim zbędnych rozpraszaczy. O ile na samym początku przygody z Bullet Journalem sprawiało mi to jakąś frajdę, obecnie uważam, że najważniejsze jest sensowne działanie i wypełnianie narzuconych sobie zadań, zamiast tracenia czasu na szlaczki i gwiazdki. Chciałabym w ten sposób pokazać wszystkim, że BuJo ma być funkcjonalne i dostosowane do naszych preferencji, umiejętności i możliwości, nie musi być więc na każdym kroku przyozdabiane. Uwielbiam przeglądać cudze Bullet Journale – te piękne, kolorowe, oklejone i zarysowane małe dzieła sztuki, ale sama rysować nie umiem i nie mam czasu się tego nauczyć, nie daje mi to też żadnej radości. A właśnie na tym ma polegać praca z BuJo – jeśli kogoś relaksuje rysowanie mandali – fantastycznie. Jeśli kogoś cieszy rozpisanie dwudziestu zadań na dzień – wspaniale. Jeśli ktoś chce mieć pokreślone, „brzydkie”, koślawe BuJo – rewelacja. Najważniejsze to znaleźć swoją metodę i wykorzystywać Bullet Journal tak, jak się chce i się lubi. To jest w tej metodzie najlepsze – że ona dopasuje się do każdego. A już w wersji segregatorowej jest to maksymalnie ułatwione. Polecam! Przeczytaj również: 145 sprawdzonych artykułów biurowych z Aliexpress – notatniki, długopisy, pieczątki, naklejki, zakładki, taśmy washi i wiele innych Spodobał Ci się ten wpis? Polub Kreatywę na Facebooku: Mam dla Ciebie prezenty! Zapisz się do newslettera i odbierz darmowe ebooki. 56 komentarzy Bardzo mi się podoba Twój sposób prowadzenia BuJo, też wychodzę z założenia, że im prościej, tym lepiej! Dziękuję, cieszę się, że się zgadzamy 🙂 Masz piękny charakter pisma. Zawsze Marzyłam by litery były takie uporządkowane. Dziękuję 🙂 Nie będę udawać skromnej – naprawdę lubię swój charakter pisma. Po tacie odziedziczyłam 😉 Przymierzam się do przejścia z bujo do segregatora od roku i chyba w końcu się za to wezmę. Tylko dokończę ostatniego memobooka. Skąd bierzesz wkłady w kropki? Drukujesz? Czy da się gdzieś w Polsce kupić? Te w kropki mam akurat wyrwane z poprzedniego BuJo (notatnik eksperymentalny z Frannys). Na grupie Bullet Journal Polska znajdziesz w plikach wzór stron z kropkami do wydrukowania 🙂 bardzo fajny pomysł. ja mam w zeszycie, ale segregator to dobry pomysł 🙂 Dziękuję. Zeszyt też spoko, ale teraz zadowala mnie już tylko segregator 🙂 Świetnie, mam BuJo w segregatorze od grudnia i za nic bym nie zamieniła. MAm ten sam segregator:D też za mną przemawia wypełnionych dniówek, ale boje się, że kartkinp z kolekcji będą się wyrywać od przewracania… W sensie że to miejsce obok dziurki się przerwie…Ale myślę:D Podobno można je jakoś zabezpieczyć, np. taśmą washi albo specjalnymi nakładkami, ale sama nigdy tego nie próbowałam. Świetny pomysł z kieszonkami w okładce. Można tam umieszczać wiele przydatnych jestem pod wrażeniem Twojego prowadzenia BuJo. Ja nigdy niczego nie zapisuje, nawet spotkań do lekarza, przez co często zdarza mi się zapominać o wizytach 🙂 Ale muszę właśnie pomyśleć nad lepszą organizacją swojego życia 🙂 Polecam. Ja też byłam dość nieogarnięta, a teraz przynajmniej o niczym nie zapominam i ze wszystkim się wyrabiam 🙂 Gdzie zrobiłaś idealne dziurki? Czy zrobią mi to w każdym punkcie ksero? Robiłam je sama, dziurkaczem. Ale następnym razem planuję udać się do takiego punktu i sprawdzić. Myślę, że prowadzenie BuJo w segregatorze jest dobrym pomysłem dla mnie, ponieważ lubię tę elastycznośc wynikającą z możliwości przekładania kartek i całych sekcji. Świetny wpis! Dziękuję 🙂Zgadzam się – ta elastyczność jest nie do przecenienia. Uwielbiam te wszystkie zdjęcia! BuJo jeszcze nie prowadzę (tak na poważnie), ale mam troszkę doświadczenia z tworzeniem notatek ze studiów / kursów / przygotowań do egzaminów. Czasem sprawdza się zeszyt (ale wytrzymały i super jakości), ale do magazynowania najlepszy jest segregator. Teraz jak o tym myślę, że segregator ładny muszę znaleźć tylko do tego dziennika 😀Pozdrawiam Zakładka do Przyszłości A jak ustawić tak dziurkacz aby trafiło się w rozkład takiej oprawy? 😀I co robisz z tymi kartkami, które już zapisałaś? Przekładasz je gdzieś czy może wyrzucasz? Po jakimś czasie wyrzucam, ale wiem, że niektórzy archiwizują w kartonach 😉 Normalnie wkłady pasują do większości okładek, tyle że ja akurat tę okładkę mam nietypową. Dlatego przykładam kartkę do ringów, zaznaczam kropkami, na jakiej wysokości powinny pojawić się dziurki i dziurkuję 😀 Podobno w punktach ksero można to zrobić jakoś bardziej mechanicznie – zobaczymy 😉 A dziurkujesz zwykłym dziurkaczem? Bo zachęcona Twoim postem zamówiłam ten segregator, akurat czegoś takiego ostatnio szukałam 🙂 Tylko nie umiem sobie poradzić z tymi dziurkami, odstępy są zbyt małe pomiędzy podwójnymi dziurkami, które robi moja maszyna 🙂 Tak, dziurkuję zwyczajnym dziurkaczem biurowym. Rozwiązanie nieidealne, ale da się przeżyć 🙂 Tez muszę coś takiego założyc sobie, ale ja jestem wiecznie nieuporządkowana i chaotyczna. I o to właśnie chodzi – żeby BuJo przed nieuporządkowaniem uratowało 🙂 Mam jeden BuJo w segregatorze, gdzie mam podział na różne sfery życia typu "rozwój osobisty", "rozwój zewnętrzny", "rodzina", "życie zawodowe" i "notatki i pomysły" i tam mogę sobie pisać, wklejać, przekładać różne rzeczy, ale mam też BuJo w małym notesie jako organizer z kalendarzem – wszystko spersonalizowane jak lubię 🙂 To dla mnie najlepsza metoda 🙂 Fantastycznie! Właśnie to najbardziej lubię w tym systemie – że do każdego idealnie się dopasowuje 🙂 Bardzo fajna alternatywa i z segregatora zawsze można wyjąć nadmiar stron, a wtedy będzie lżejszy, poręczniejszy i w sam raz na spotkanie 🙂 Otóż to! Można zrobić z nim naprawdę wiele. NIe prowadzę bujo tylko pókic o bujowe kartki w kalendarzu, natomiast właśnie brak elastyczności zeszytów mnie odstraszał i też myślalam o segregatorze. Nie łatwo znaleźć coś odpowiedniego 🙂 Spróbuj, myślę, że ten system Cię przekona 🙂 Naprawdę doceniam ludzi, którzy potrafią nad wszystkim zapanować w taki piękny sposób. U mnie kartki walają się wszędzie, gdzie to możliwe… 😀 Aż wstyd! Chyba powinnam pomyśleć nad czymś takim. Pozdrawiam Iza Też tak mam – mimo prowadzenia BuJo wciąż mam wokół pełno karteczek 🙂 Prowadzę podobne wpisy w kalendarzu, ale muszę się zastanowić nad zmianą. Bardzo podoba mi się pomysł z etui. Polecam. Kalendarz jednak mocno ogranicza i narzuca pewne schematy. Mnie nigdy nie udało się systematycznie prowadzić kalendarza. Poza czasami, gdy miałam 12 lat i traktowałam "kalendarz nastolatki" jak pamiętnik. Niesamowity pomysł. Ja zawsze pisalam notatki w grubym go przerobić i ozdoboć metoda scrapbookingu żeby to fajnie z zamiłowania rękodzielnikow mam wiele organizer bardzo mi się podiba szczególnie ta kartka z gotowymi obiadami. To ulatwia życie i oszczędza czas. ? Dziękuję! Bardzo lubię tę moją obiadową ściągę, bo pozwala mi szybko znaleźć inspirację. Często głowię się i głowię, co powinnam zrobić do jedzenia, zaglądam tam i od razu widzę, co lubimy jeść 🙂 Kurcze, a ja chyba jestem jakims dinozaurem zacofanym, ponieważ nie wiem co to bullet journal! Muszę to koniecznie nadrobić. Wygląda cudownie :). Właśnie dlatego o nim piszę 🙂 Przyznaję się bez bicia – myślałam, że wszyscy Ci, którzy prowadzą bujo w segregatorze, piszą bezpośrednio w nim, męcząc się z tymi szczypcami (jak to się profesjonalnie nazywa?). Nigdy nie przeszło mi przez myśl, że przecież można kartkę wypiąć, napisać coś, narysować i wpiąć ponownie! Teraz jak o tym pomyślę – genialna alternatywa. Muszę nad nią poważnie pomyśleć, gdy już skończę notesy. xd Jeżeli piszę na prawej stronie, nie wyciągam kartek. Ale jeśli po lewej – już tak. Zresztą problem z pisaniem mam też w grubych notatnikach – muszę wtedy zawsze z którejś strony podkładać książkę, żeby i lewa, i prawa były na jednym poziomie. Koszmarnie upierdliwa sprawa 😉 Ja mam na razie w zeszycie plus osobno kalendarz, ale może zmienię sposób. Bardzo mi się podobają te przekładki z kalendarza ściennego 🙂 A dziękuję 🙂 Nie miałam ochoty wydawać na gotowce i jestem bardzo zadowolona z efektu. Często na Twoim blogu pojawiąją się wpisy dot. kalendarzy i planerów. Widzę, że to dla Ciebie przyjemność i bardzo ładne Ci wychodzą 🙂 Ja kilka razy próbowałam, ale to nie dla mnie. Zapominam o tym i nie uzupełniam na bieżąco :] Ja nie mam innego wyjścia 😉 Prowadzenie firmy, bloga i działu promocji w wydawnictwie to spore obciążenie dla umysłu – z reguły o wszystkim zapominam, więc organizować się muszę 🙂 Ileż to ja już miałam podejść do BuJo. Ileż zeszytów, szkicowników, memobooków, plannerów i cholera wie jeszcze czego nie kupiłam, żeby stworzyć swój kalendarzo-notes. Kilkanaście tablic z pinteresta znam już na pamięć, facebookowe grupy dla mniej lub bardziej zaawansowanych bullet journalmaniaków od miesięcy wiszą na moim wallu i co? I nic 😀 Zakochałam się w tych wszystkich kaligraficznych napisach, rysunkach i kolekcjach a prawda jest taka, że nie umiem działać w papierowym kalendarzu (korzystam z telefonicznego), daru do rysowania i kaligrafowania nie mam kompletnie, a poza tym za każdym razem mój zeszyt nie wyglądał tak dobrze jak wszystkie inne. Kiedy oglądam dziś Twój minimalistyczny segregator, znowu narasta we mnie chęć – a może to jest opcja dla Ciebie? – ale wiem, że nie starczy mi ani sił ani zapału aby działać w tym systemie, co nie zmienia faktu, że bardzo chętnie dowiedziałabym się od Ciebie skąd masz takie cudowne złote "przekładki"? 😀Pozdrawiam ciepło! Karina 🙂 Bardzo fajna sprawa 🙂 pewnie korzystasz z tego i jest mega pomocne ! Fajny pomysł 🙂 Twój jest taki dopracowany. Ja prowadzę swój w zeszycie, Ale mnie natchnęłas, będę rozglądala się za takim segregatorkiem Podziwiam, że chce Ci się takie cudo prowadzić! U mnie, chyba z czystego lenistwa, wciąż króluje klasyczny kalendarz 😀 W tym roku chociaż sama go wybrałam 😀 W segregatorze masz kartki a5? U mnie taki kalendarz w zeszycie absolutnie by się nie sprawdził, ze względu na moje „dążenie do perfekcji”… 😉 gdyby coś mi nie wyszło w połowie zeszytu, gdyby na coś zabrakło mi miejsca, a jeszcze bym zmieniła zdanie i chciała coś zamienić miejscami?! 😀 nieeee… to by się nie udało, dlatego też mam segregator 😉 właśnie go rozbudowuję i zaczynam ubolewać, że ma za małe kółka 😛 Łał, jak udało Ci się tak podziurkować kartki? czym? Myślałam o prowadzeniu bulletu ale jakoś nie mam kiedy sie zabrać. Ciagle robię coś nowego i ta systematyczność mnie przeraża, a żeby byl funkcjonalny trzeba go regularnie prowadzić. Klaudyna! Podpowiedz jak szukałaś takiej okładki? Nie mogę znaleźć tego cuda! Przepiękne sa takie bullet journalle. Jeśli ktoś ma serce i cierpliwość do ich prowadzenia to naprawde podziwiam. Ja zaczełam miesiąc temu, poprosiłam ksero by mi wydrukowała zaprojektowane okładki na każdy miesiąc. Póki co się trzymam i wszystko pięknie prowadzę, ale obawiam się że któregoś dnia mi zabraknie weny albo czasu i to rzucę. A to przecież taka świetna pamiątka ;( Dodaj komentarz
Jeśli wpuściłabym Was do mojej kuchni, na pewno od razu dostrzeglibyście lodówkę – niemal w całości pokrytą kartkami z przeróżnymi przepisami. To jeden z najmniej efektywnych sposobów na ich przechowywanie, a mimo to tkwię w nim już ponad dwa lata. Ilekroć testuję jakiś nowy przepis, spisuję go na małym skrawku papieru, a potem dodaję go do lodówkowej kolekcji, myśląc: „Kiedyś to wszystko gdzieś przepiszę”. I tak przeciąga się to moje „kiedyś” w nieskończoność. Przymierzałam się do zakupu sklepowych przepiśników, ale szybko zrezygnowałam. Uznałam, że potrzebuję czegoś, co po pierwsze wpisze się w moje poczucie estetyki (i tym samym zachęci do regularnego korzystania), a po drugie da mi możliwość personalizacji i ciągłego rozbudowywania. W ten sposób zrodził się zamiar zaprojektowania własnego zeszytu na przepisy. Ciężko mi szło wcielanie go w życie, ale kiedy na blogu zaczęły się pojawiać projekty do wydruku, sami zaczęliście podsuwać tego typu pomysły. W końcu przełamałam odwlekanie i dziś mogę Wam pokazać mój przepiśnik w pełnej krasie. Kilka zdań o przepiśniku: Przyznaję, że sugerowałam się głównie własnymi potrzebami, bo właśnie z myślą o nich zaczęłam go tworzyć. Starałam się jednak, by był on w miarę uniwersalny. Wszystkie strony powstały w programie Adobe Illustrator i są przystosowane do wydruku w formacie A5. Udostępniam Wam je w formacie png. Poszczególne części zeszytu możecie śmiało bindować, zszywać, dziurkować – jest pozostawiona odpowiednia ilość miejsca. Wszystkie szczegóły zdradzę poniżej. Co zawiera przepiśnik? Dwa rodzaje okładek głównych (przód + tył). Dwa rodzaje okładek dla każdej z siedmiu kategorii przepisów (dania mięsne, dania bezmięsne, dania rybne, zupy, desery, wypieki, napoje). Kompletnie nie potrafiłam się zdecydować, którą wersję wybrać, więc przekazuję Wam ten dylemat. Siedem rodzajów stron na przepisy, oznaczonych ikonkami odpowiadającymi kategoriom. Do wyboru dwie opcje: pojedyncza strona A5 oraz dwie strony rozmieszczone na formacie A4 i przystosowane do wydruku dwustronnego. Kilka dodatkowych, przydatnych stron: tygodniowe menu, kuchenna ściąga oraz spis szybkich dań na wypadek ataku potężnego głodu. Jak drukować przepiśnik? Pliki są przystosowane do wydruku w formacie A5. Możecie więc: drukować pojedynczo na formacie A5, wybierając taki format w ustawieniach; drukować pojedynczo na stronie A4, a następnie wycinać; drukować dwa pliki jednocześnie na jednej stronie A4, a potem przecinać ją w połowie. Strony z przepisami udostępniam w dwóch wersjach: pojedynczej i podwójnej, rozmieszczonej na stronie A4, przystosowanej do dwustronnego wydruku. Sami decydujecie, czy chcecie mieć przepisy po obu stronach kartki, czy tylko po jednej. Pamiętajcie jednak, by odpowiednio obrócić kartkę, przy zadrukowywaniu drugiej strony. Bardzo ważne jest, by przed drukowaniem poszperać w ustawieniach drukarki i spróbować wyłączyć marginesy (czasem występuje również obramowanie). Niestety, nie wszystkie modele mają opcję ich całkowitego wyłączenia, ale poszukać warto – estetyka wydruku Wam to wynagrodzi. Najlepiej zrobić kilka prób przed drukowaniem całości. Jakiego rodzaju papieru użyć? Jeśli chcesz drukować dwustronnie, wybierz coś odrobinę grubszego niż papier ksero – unikniesz odbić długopisu. Okładki najlepiej wydrukować na sztywnym papierze, ale jeśli masz zamiar używać przepiśnika w segregatorze, nie jest to konieczne. Jeśli zależy Ci na szczególnej trwałości, stworzone już karki z przepisami możesz zalaminować. Jak perfekcyjnie wycinać/przecinać? Najlepszą domową opcją jest gilotyna, ale na szczęście jest też bardziej dostępne rozwiązanie – nożyk do tapet. Często używam go na zmianę ze skalpelem do papieru (pisałam o nich we wpisie o narzędziach do prac kreatywnych). Wystarczy odmierzyć połowę strony przy jednym i drugim brzegu, a potem przyłożyć linijkę i przeciąć, trzymając się blisko jej krawędzi. W jaki sposób złożyć przepiśnik? Wszystko zależy jedynie od Waszego pomysłu. Możecie go zszyć, zbindować, przewiązać wstążką, włożyć do segregatora, skoroszytu. Pamiętajcie jednak, że po zbindowaniu czy też zszyciu, dokładanie kolejnych stron będzie o wiele trudniejsze. Z tego względu wybrałam opcję z segregatorem. Kupiłam mały, zgrabny model, który zajmuje niewiele miejsca, a jednocześnie mieści naprawdę sporo stron. Ile stron wydrukować? W jakiej kolejności składać? Ile chcecie i jak chcecie. Nie ma tu żadnych ograniczeń – to właśnie największy plus własnego przepiśnika. Sami oceńcie ilu stron, z jakiej kategorii będziecie potrzebować. Nie ma sensu drukować po równo z każdej kategorii – jedna osoba piecze ciasta co tydzień i ma setki przepisów, inna z kolei jest mistrzem dań wegetariańskich, a ciasta jada jedynie na mieście. Jeśli nie macie sprawdzonych przepisów z danej kategorii, śmiało ją pomińcie, a dorzućcie kartek do tej, którą uwielbiacie. Wszystko tu zależy od Was. Pobierz plik z przepiśnikiem: Wszystkie pliki są uporządkowane w folderze zip, zajmującym 3MB. Znajdziecie tam podział na okładki, okładki kategorii, przepisy i dodatkowe strony. Jeśli zdecydujecie się pobrać przepiśnik, będzie mi bardzo miło, gdy udostępnicie ten wpis na Facebooku. POBIERZ PRZEPIŚNIK Jeśli nasuwają się Wam jakieś pytania, na które odpowiedzi nie zostały zawarte we wpisie, piszcie w komentarzach, postaram się rozwiewać wątpliwości. Pamiętajcie, że projekt udostępniam jedynie na użytek prywatny – niekomercyjny. Przyjemnego korzystania! [separator type=”thin”] Wszystkie prawa zastrzeżone. Jakiekolwiek komercyjne wykorzystanie jest zabronione.
Od zawsze podobały mi się przepiśniki w formie skrzyneczek lub puszek, do których można wkładać niezliczoną ilość kartek z przepisami. Wiedziałam, że kiedyś nadarzy się okazja na zrobienie takiego dla siebie! I tak się stało! Za sprawą akcji #RYOBIchallenge, do której zaprosiła mnie marka RYOBI. Dostałam wyzwanie, żeby przygotować dla Was DIY na wykonanie drewnianego przepiśnika. Przybyła do mnie farba, kilka desek i… narzędzia! A sama postanowiłam dodać coś od siebie i zaprojektowałam do druku wkład to tego przepiśnika oraz zakładkę. DREWNIANY PRZEPIŚNIK Do zrobienia mojej skrzyneczki na przepisy zaangażowałam męża. To on odpowiada w naszym domu za wykonywanie wszelkich prac technicznych, oczywiście wedle mojego projektu Uznałam, że taki przepiśnik to fajny kuchenny “gadżet”, który może ozdabiać półkę, ale i schowany w szafce będzie prezentował się fajnie. Szczególnie jak wpadnie znajoma i poprosi o przepis np. na szakszukę (uwielbiam!), a ja wyjmę go jej na designerskiej karteczce. Super, prawda? To teraz zobaczcie jak zrobić sobie taki przepiśnik! KROK PO KROKU DO ZROBIENIA PRZEPIŚNIKA UŻYŁAM: 2 rodzaje listewek: — grubość 5 mm o długości ok. 45 cm — grubość 8 mm o długości ok. 60 cm linijkę i ołówek małe wkręty do drewna 14 szt. pilarkę tarczową 18 V Ryobi RWSL1801M wkrętarkę 18 V Ryobi R18DDBL-LL25B wiertło z zestawu wierteł Ryobi RAK69MIX farbę w kolorze limonkowym pędzel wydruki wkładów do przepiśnika z tego wpisu KROK 1. Bierzemy listewkę 8 mm. Przy pomocy linijki odmierzamy na niej punkty w odległości 14 cm od siebie i rysujemy miejsce do cięcia. Tak przygotowywujemy 4 deseczki, które będą stanowiły ściany pudełka. Do tych wymiarów skrzyneczki został zaprojektowany przepiśnik do druku i karteczki o wymiarach 11,5 x 9,5 cm będą do niej idealnie pasować. KROK 2. Wycinamy ściany skrzyneczki, będą do 4 elementy o identycznej długości. Tniemy deskę po wyznaczonej linii. KROK 3. Teraz należy złożyć ściany skrzynki. Przyłożyć do siebie deseczki i zobaczyć, czy do siebie pasują. Dobrze wspomóc się ściskami stolarskimi, żeby nam się nie rozleciała w trakcie skręcania. KROK 4. Przyłożone do siebie deseczki musimy przygotować do skręcenia. Chcąc uniknąć “tańczenia” śruby na drewnie (co znacznie wydłuża czas pracy i pozbawia nas precyzji), należy wywiercić małe 2-2,5 mm dziurki. KROK 5. Kiedy wywierciliśmy w ściankach pudełka dziurki, możemy już spokojnie skręcić je małymi wkrętami. KROK 6. Teraz będziemy robić dno pudełka. Do tego użyliśmy cienkiej, 5 mm deseczki. Przykładamy do niej skręcone pudełko i odmierzamy sobie pożądaną długość — czyli około 15,5 cm. I tak 3 razy. Wycinamy tak jak w Kroku 2. KROK 7. Trzy deseczki przykładamy w równych odległościach od siebie. Najłatwiej będzie oczywiście przyłożyć 1 i 3, a potem 2 między nimi. KROK 8. Tak samo, jak w krokach 4 i 5, wiercimy dziury, a następnie wkręcamy wkręty. KROK 9. Skrzyneczka skręcona! Teraz malowanie. KROK 10. Malować każdy potrafi, prawda? Nakładamy dwie warstwy. Ja postanowiłam, że pomaluje zewnętrzne ściany, a wewnątrz zostawię surowe drewno. Przed następnym krokiem, którym jest transferowanie napisu, musimy odczekać do wyschnięcia farby na skrzynce. TRANSFER NAPISU KROK 1. Do wykonania napisu potrzebne są: sucha skrzyneczka dowolny alkohol (ja używam perfum) mocno nasączone wodą waciki wydruk napisu w odbiciu lustrzanym wodoodporny pisak KROK 2. Wydrukowany napis przykładamy do deseczki w odpowiednim miejscu. KROK 3. Spryskujemy papier alkoholem… KROK 4. … a następnie przykładamy namoczone w wodzie waciki i mocno przyciskamy przez około minutę. KROK 5. Po chwili zdejmujemy waciki i zachowując ostrożność “wsmarowujemy” napis na desce. KROK 6. Oczywiście, tak przeniesiony napis będzie bardzo nietrwały i w niedługim czasie zetrze się. Dlatego przy pomocy wodoodpornego pisaka “poprawiamy” napis. Ten krok wymaga od nas dużej staranności. KROK 7. Najtrudniejsze za nami! Teraz tylko wydrukować wkłady do przepiśnika z mojego bloga, wyciąć je i wpisać swoje ulubione receptury! GOTOWE! KARTKI NA PRZEPISY DO WYDRUKU Ostatnio mam w głowie same kolory! To lato bardzo nastraja, więc wszystko, co projektuję krąży wokół żółtego, różowego i limonkowego. Dlatego, kiedy zobaczyłam, że farba do zadania #RYOBIchallenge jest właśnie w tym ostatnim, to już wiedziałam, że przepiśnikowe kartki będą kolorowe! Format: Grafiki są do wydruku na formacie A4 Rodzaj pliku: JPG w wysokiej jakości Ile? Jeden dokument zawiera 4 karteczki z przepisami Gdzie drukować? Na domowej drukarce lub w np. punkcie ksero Na czym drukować: papier o większej gramaturze, np. techniczny BONUS: Do plików dołączone są też przekładki do samodzielnego uzupełnienia Używanie: Można z nich korzystać tylko dla własnego użytku i przekazywać linki dalej, by Wasi bliscy oraz znajomi też mogli się nimi cieszyć, ale nie sprzedawajcie ich w żadnej postaci! Żeby było je łatwo drukować i wycinać z A4, to każda ma wymiar 11,5 x 9,5 cm. Pod ich wymiar przygotowana została również skrzyneczka. Pobieranie grafiki ➤ Polub My Pink Plum na Facebooku Jeśli pobierasz moje grafiki — będzie mi bardzo miło jeżeli polubisz moją stronę (opcja jest dobrowolna). Na fanpage’u informuję o nowych wpisach, które pojawiają się na blogu oraz innych grafikach do pobrania, dlatego zachęcam do jego obserwowania. ➤ Pobierz tu: KARTKA NA PRZEPIS ZAKŁADKA ➤ Jeżeli spodobała Wam się ta grafika oraz projekt DIY na przepiśnik, to będzie mi szalenie miło jeśli udostępnicie ją siebie! Enjoy!! _____ Wpis powstał we współpracy z marką Ryobi
Mam taką swoją małą misję – propagowanie idei wprowadzania komunikacji alternatywnej u dzieci ze spektrum. Czasami wręcz łapię się na tym, że muszę brzmieć nieco sekciarsko – no ale co poradzę, skoro to wielu dzieciom bardzo pomaga? Ostatnio zdałam sobie sprawę, że nigdy tu nie napisałam, jak udało mi się zrobić nasze pomoce do wprowadzania PECS – postanowiłam zrobić to teraz:) Przede wszystkim – segregatory były w zasadzie dwa. Jeden „podróżny” (formatu A5) – z podstawowym zasobem słów. Ten segregator Ewa zabierała codziennie na zajęcia terapeutyczne (mieścił się do jej plecaka), a w zasadzie to na wszystkie wyjścia poza dom. Drugi segregator był już słusznych rozmiarów (gruby, formatu A4) – i w zamyśle miał mieścić wszystkie obrazki, jakie zostały dla Ewy „wyprodukowane” (nawet, jeśli część z tych obrazków była poprzyczepiana w innym miejscu w domu). To był taki „słownik” ze wszystkimi dostępnymi słowami/obrazkami. Duży segregator miał naklejony pasek z rzepem, na którym można było przykleić tzw. „pasek zdaniowy” (czyli taki mniejszy pasek z kolejnym rzepem, na którym układa się zdania z poszczególnych obrazków). Pewnie zastanawiacie się, po co nam obrazek z płytą Shakiry – Ewa miała wtedy akurat fazę na tą płytę;)) W środku segregatora znajdowały się kartki z winylu z nalepionymi rzepami. Kartki można zrobić na kilka sposobów – w zależności od tego, jaki poziom trwałości chciałoby się osiągnąć. Można np. użyć do tego kolorowych kartek z bloku technicznego, można też zalaminować normalne kartki. Ja przygotowując ten segregator chciałam mieć coś maksymalnie trwałego, coś, co wytrzyma nadpobudliwą dwulatkę – czyli między innymi ryzyko zaślinienia czy oblania sokiem;) Stąd też kartki z winylu – w tym celu pocięłam teczki na dokumenty, o np. takie: Na to przykleiłam paski z rzepem. Rzep można kupić w pasmanteriach – na metry, w paskach, już pocięte itd. Ja kupowałam rzepy na metry i w paskach, samoprzylepne (trzeba uważać, bo w pasmanteriach są też takie bez kleju, do przyszycia). Rzepy kupuje się „w tandemie” – jest twardsza część rzepa, z haczykami, i druga, miękka (płaci się za komplet). Jedna część przyczepia się do drugiej. Tutaj wskazówka – „twardy rzep” najlepiej przykleić do przekładki w segregatorze, a miękki – na konkretnym obrazku. W ten sposób poszczególne obrazki, zasadniczo bardziej „mobilne”, nie będą się przypadkowo przyczepiać np. do ubrania. Dalej to już kwestia organizacji;) Obrazki dobrze jest posegregować tematycznie, więc przekładki mogą mieć różne kolory, żeby łatwiej odnaleźć konkretne kategorie obrazków. Zdjęcia robiłam niedawno, Ewa segregatora już nie używa, więc obrazki są powkładane nieco na chybił-trafił:) Co do metodologii robienia samych obrazków: u nas na początku były to zdjęcia – wywołane w punkcie foto, pocięte w kwadraty i zalaminowane. Później – również zdjęcia, ale w mniejszym formacie – już z podpisem. Taką stronę do wydrukowania przygotowywałam w Wordzie. Robiłam dużą tabelę, z komórkami o konkretnych wymiarach, i w nią wstawiałam zdjęcia wraz z podpisami. Było to jednak bardzo pracochłonne, i jak to tabelki w Wordzie, ciągle coś się rozjeżdżało:)) Gdy przygotowywałam kolejny set obrazków i potrzebowałam już piktogramów (bo o ile rzeczowniki łatwo sfotografować, to jednak np. z czasownikami jest już trudniej), doszliśmy z Dawidem do wniosku, że na wszelki wypadek dobrze byłoby korzystać z piktogramów, które później są używane w programach do komunikacji na tablety (np. w MÓWiku). Dlatego też postanowiłam zainwestować w płytę z piktogramami wraz z programem do przygotowania tablic komunikacyjnych Mówik Print. Piktogramy, które widać w naszych segregatorach, pochodzą w całości z tego programu. Jeśli jednak ktoś ogranicza koszty, może pogrzebać w Googlu. Internet pełen jest darmowych piktogramów:) Przykłady grafik używanych w PECS: # samodzielnie zrobione zdjęcia # ilustracje wycięte z gazet # zdjęcia ściągnięte z internetu (ja w ten sposób robiłam obrazki związane z częściami garderoby czy jedzeniem) # piktogramy z darmowych baz z internetu # piktogramy z płatnych programów do przygotowywania tablic komunikacji, np. MÓWik Print Screen z programu MÓWik Print. Po lewej widać gotową tablicę komunikacyjną (wielkość poszczególnych kwadratów i ich ułożenie można oczywiście różnie definiować), po prawej – edytor poszczególnych symboli. Zaletą programu jest to, że można korzystać nie tylko ze sporej bazy piktogramów, ale również dodawać własne zdjęcia i grafiki. Kiedy już mamy kartkę z wydrukowanymi obrazkami, to trzeba je pociąć i zalaminować (wtedy będą bardziej odporne na… wszystko:)). I tutaj warto jednak zainwestować w laminator (ceny zaczynają się od ok. 70 zł) – powinien dosyć szybko się zwrócić. Szczególnie, jeśli zdecydujemy się na przygotowywanie innych materiałów dydaktyczno-terapeutycznych (np. obrazków do układania sekwencji). Ja zalaminowałam nawet legitymację Ewy:) Jeśli nie chcecie laminować obrazków – warto wydrukować je na grubszym papierze. To tylko część…;) Tak więc pocięte obrazki układamy w specjalnej folii do laminowania, przepuszczamy przez laminator i znowu wycinamy. Na odwrocie – przyklejamy kawałek rzepa (miękką część!) – i gotowe;) Na tym zdjęciu idealnie widać trzy etapy robienia piktogramów – pocięte i zalaminowane zdjęcia (największe), obrazki robione w Wordzie ze zdjęć (to te średniej wielkości) i obrazki robione przy pomocy MÓWika (najmniejsze). Przykładowe koszty: # duży segregator: od 3,50 zł # winylowe teczki (na przekładki): od 6 zł za sztukę, z tego będą dwie „strony” segregatora # rzep samoprzylepny: od 2,55 zł za metr bieżący # wydruk obrazków: trudno oszacować, zależy od tego, czy macie własną drukarkę, czy może chcecie drukować w punkcie ksero # laminator: od 70 zł, folia do laminowania (w zależności od grubości): kilkanaście-kilkadziesiąt złotych za 100 szt. formatu A4 # program do przygotowywania tablic / baza piktogramów, np. MÓWik Print: 125 zł Powodzenia! 🙂 PS. (2017-10-17) Natchniona dyskusją na jednej grupie FB, z kronikarskiego obowiązku chciałabym dodać, że oryginalny segregator PECS jest zdaniem jego użytkowników NIEZNISZCZALNY. Nigdy nie testowałam, więc trudno mi porównać:) Niemniej jednak jeśli kogoś stać na ten wydatek, a komunikacja obrazkowa będzie wyborem bardziej długoterminowym niż w naszym przypadku – być może warto z czasem zdecydować się na oryginał. Przy czym ja widzę jeszcze jeden jego plus – łatwiej go sfinansować z 1% (jeśli ktoś zbiera) lub odpisać od podatku w ramach ulgi rehabilitacyjnej niż półprodukty na taki segregator DIY. Niemniej jednak – jeśli ktoś dopiero z PECS zaczyna, to radzę zacząć od jednego-kilku obrazków lub zdjęć, wywołanych w punkcie foto, wydrukowanych jakkolwiek lub wyciętych z gazety. Inwestycje mają sens dopiero wtedy, kiedy wiadomo, że metoda ma w przypadku danego dziecka potencjał:)
Ładne okładki zeszytów, notesów czy segregatorów aż zachęcają do korzystania z nich. Ponieważ znalezienie ciekawego wzoru segregatora A5 okazało się bardzo trudne, postanowiłam przerobić zwykły, łatwo dostępny w marketach. Zobacz tutorial krok po kroku, jak ozdobić (przerobić) zwykły segregator. Za nami już połowa września i jest to najwyższy czas na zorganizowanie swojego czasu. Dzieci już zaczęły szkołę, studenci za kilkanaście dni wrócą na studia, wszystko powoli wpada w klasyczną rutynę. Do planowania możecie użyć organizera do wydrukowania dostępnego w dwóch wersjach: czarno biały planer DIY z układem miesięcznym, tygodniowym oraz dniowym oraz kolorowy planer DIY zawierający inny układ tygodnia, ozdobne okładki, cytaty motywujące. To właśnie z myślą o moim organizerze przerobiłam segregator - ładna okładka dodatkowo motywuje mnie do notowania, planowania i częstszego zaglądania do środka. Potrzebne materiały Segregator Tapeta Klej Nożyk Linijka Wąska gumka (taka rozciągliwa, wiecie, z pasmanterii ;-)) Gąbka z ostrą stroną i szklanka wody Mogą przydać się również: ściski, pędzel (do rozprowadzenia kleju), taśma malarska lub washi tape oraz papier ścierny. Metamorfoza segregatora krok po kroku Przerabianie segregatora trzeba zacząć od pozbycia się znajdującego się na nim papieru. Zaczynamy od namoczenia go wodą (dajemy niezbyt dużo wody, żeby nie przemoczyć głębszych warstw). Powoli zrywamy papier. Jeśli zostanie dużo grudek, trzeba poczekać aż wszystko wyschnie i można delikatnie wygładzić wszystko papierem ściernym. Żeby segregator się zamykał nawet, jak będzie pełen kartek, postanowiłam dodać mu gumkę. Przykleiłam ją do tylnej okładki. Po naciągnięciu gumka się ślizgała i klej by nie chwycił, dlatego skorzystałam ze ścisków stolarskich. Użyłam mocnego kleju poliuretanowego. Zanim zaczniecie kolejny etap, dotnijcie tapetę w taki sposób, żeby była większa niż segregator o ok. 3 cm z każdej strony. Do przyklejenia tapety użyłam gotowego kleju do tapet (jest na tyle gęsty, że nie zniszczy segregatora). Posmarowałam dokładnie klejem zewnętrzne okładki oraz grzbiet segregatora. Tutaj trzeba zwrócić uwagę na brzegi - często mają małe rowki, które muszę być dokładnie pokryte klejem. Tapetą przyklejam stopniowo - zaczynam od jednej okładki, potem dociskam przy grzbiecie i przechodzę do drugiej okładki. Całość wygładzam dłonią, żeby nie zostały bąbelki powietrza. W tapecie trzeba wyciąć otwór na gumkę, a następnie zawinąć i podkleić nadmiar tapety do środka segregatora. Zaczęłam od góry i dołu... ... a narożniki docięłam tak, jak na zdjęciu wyżej. Tapeta do środka musi być docięta idealnie na wymiar segregatora. Tutaj nie będzie już zawijania nadmiaru. Najpierw należy przykleić część tapety na okładkę, do której przymocowano część do wpinania kartek. W tym kroku potrzebny jest ostry nożyk. Tapetę zagięłam i wycięłam dziurę na metalową część. Wycinałam trochę na oko, ale udało się, wszystko pasuje. Nie jest to trudne do zrobienia, ale możecie sobie pomóc rysując kształt metalowej części na tapecie. Po wycięciu dziury w tapecie zostaje już tylko jej przyklejenie do drugiej okładki. Podobnie, jak na zewnętrznej stronie, tutaj też trzeba dokładnie docisnąć i przykleić część na środku segregatora. I to już wszystko, segregator gotowy :) Prawda, że wygląda dużo lepiej niż w swojej oryginalnej, czerwonej okładce? Dużo przyjemniej się do niego zagląda i w nim pisze. Do takiej okładki można też dorobić kieszonki na drobne karteczki czy gumkę na długopis (zrobiłam tak w drugim segregatorze i świetnie mi się sprawdza to rozwiązanie!). Pozdrawiam, Kaja
zakładki do segregatora jak zrobić